Andrzej Jarczewski o Skarbniku

Skarbnik – odrodzenie mitu

Sam pomysł skoncentrowania się na jakimś wybranym punkcie kultury Górnego Śląska uważam za bardzo konstruktywny. Uczestniczyłem w wielu inicjatywach kulturalnych, które zwykle wyczerpywały się bardzo szybko. Prawie zawsze powodem głównym był brak środków na kontynuowanie działalności. Wyjątek stanowi tu Górnośląskie Towarzystwo Literackie, które – dzięki niezwykłym talentom Tadeusza Kijonki – jakoś od ponad dwudziestu lat zdobywa pieniądze na swoją główną aktywność, czyli wydawanie miesięcznika „Śląsk”.

„Karasol” też powinien skupić się na czymś, co będzie stanowić główną działalność, a wokół tego stałego punktu – rozwijać inne aktywności. Proponuję, by osią działalności „Karasola” uczynić postać Skarbnika. Argumenty główne są dwa.

1. Skarbnik jest postacią o największej na Śląsku mocy mitotwórczej. Wokół Skarbnika może rozwijać się zróżnicowana oferta kulturalna.

2. Skarbnik ma również potencjał finansowy w tym sensie, że istnieją źródła finansowania, z których na działania wokół Skarbnika będzie można łatwiej pozyskiwać granty niż na cele nazwane inaczej.

Mit Skarbnika

Górny Śląsk, który przez dwa wieki – również w kulturze – rozwijał paradygmat węgla i stali, potrzebuje nowego impulsu mitotwórczego. Rzecz jasna pojęcie ‘mitu’ używane jest tu w znaczeniu kulturoznawczym. Nie chodzi więc o wytwarzanie jakichś „prawd zastępczych”, ale o świadome organizowanie zbiorowej wyobraźni wokół cennych dla regionu wartości. A ponieważ wszystkich wartości nie da się promować jednocześnie – należy na początek wybrać to, co mogłoby być wehikułem dla całego bogactwa kulturowego.

Trudno budować mit na „suchym korzeniu”. Trzeba wykorzystać jakieś dobro istniejące i tak je modyfikować i rozwijać, by pomagało żyć w nowej epoce. Tak między innymi postępowali Irlandczycy, którzy po wstąpieniu do Unii Europejskiej odnotowali rekordowy wzrost gospodarczy, wynikający z masowego przejścia na nowe technologie z pominięciem niektórych etapów industrializacji. Ale towarzyszyła temu przebudowa narodowej mitologii, ułatwiająca oswojenie się z nową sytuacją.

Tak się szczęśliwie składa, że akurat górnictwo polskie – za sprawą Gustawa Morcinka – dysponuje wyjątkowo pozytywnym mitem Skarbnika, dobrze opracowanym naukowo i literacko. Jest więc do czego nawiązać, zwłaszcza że jest to postać lekko niejednoznaczna, obar­czona również pewnymi negatywnymi skojarzeniami z Szarlejem czy Pusteckim, pełniącymi w kopalnianej mitologii podob­ne funkcje.

Frodo – Potter – Wiedźmin – Skarbnik!

Wielu pisarzy jakoś eksploatowało mit Skarbnika. Nikt jednak nie podjął pró­by reinterpretacji Skarbnika w celu zbudowania nowej mitologii. Nawet w Zabytkowej Kopalni „Guido” Skarbnik funkcjonuje na prawach kogoś w rodzaju „białej damy”, obecnej w każdym szanu­jącym się zamczysku. W Skarbniku tkwi jednak znacz­nie większy, wciąż niewykorzystany potencjał mitotwórczy!

Skarbnik aż prosi o konkursy młodzieżowe i dziecięce na koncepcję swojej mitologii. A może wzięliby się za to zawodowi literaci? W tym kontekście należałoby rozejrzeć się po podobnych figurach, które w ostatnich latach zrobiły światową karierę. Zaliczam do nich Harrego Pottera, bohaterów Tolkiena, a w Polsce… Wiedźmina!

Skarbnik ma w sobie podobny potencjał, a żyjemy w epoce, w której istnieje autentyczne zapotrzebowanie na tego rodzaju postaci kultury popularnej i wysokiej.

Skarbnik w popkulturze

Znamy już sposób budowania nowych postaci popkultury, takich jak Frodo, Harry czy Wiedźmin. Jasne, że każdy wielki twórca pragnie być oryginalny i z pogardą przygląda się potteromanii. Nie adresuję więc niniejszych uwag do wielkich pisarzy, ale do organizatorów wielkich przemian. Na różne szczegóły przyjdzie czas, a tu zwrócę tylko uwagę na to, czego dziś wymaga nowa postać, by znaleźć przyjaciół. Otóż Skarbnikowi potrzebne są późne wnuki (i wnuczki), które robią coś dobrego na górze, ale wciąż pamiętają o swoich rodzinnych górniczych tradycjach i szlachetnych podziemnych obyczajach. To jest nowy wątek Skarbnikowej mitologii, wymagający dopiero opracowania, ale też otwierający mit Skarbnika na nowe inspiracje.

Na Górnym Śląsku wszyscy – w pewnym sensie – jesteśmy górnikami. Wielu naprawdę pracowało na dole, jeszcze więcej mieszkańców tej krainy robiło coś dla górnictwa na górze, a całe masy korzystały z bogactwa wydobywanego spod ziemi. Mitologia górnicza jest naszym autentycznym dziedzictwem. Nie można o niej zapomnieć nawet jeżeli górnictwo na naszych oczach staje się ubogim starszym bratem nowoczesnych dziedzin gospodarki.

Superprodukcja „Skarbnik”

Wprowadźmy Skarbnika do panteonu pozytywnej mitologii wieku XXI. W atmosferze zainteresowania postacią Skarbnika pojawią się liczne gadżety (już mamy monetę; bardzo dobrze!), strony internetowe, małe formy literackie i plastyczne, szkolne przedstawienia. A to jest już gleba, na której może wyrosnąć scenariusz gry komputero­wej, gry fabularnej, pio­senki, widowiska, może nawet dramatu czy opery.

Dzieła większego formatu nie powstają same; trzeba je zamówić. Na horyzoncie naszych działań widzę kinową superprodukcję ze Skarbnikiem w roli głównej. Ale pod takie zamówienie trzeba przygotować i użyźnić grunt. Pomysły na różne fabuły muszą dojrzewać powoli w różnych konkursach i działaniach artystycznych.

Mit Skarbnika pomoże integrować pokolenie dzieci i wnuków górni­ków w pracy nad modernizacją Czarnego Śląska. W sprzyjających warunkach – za 5 lat możliwe będzie przy­gotowanie superprodukcji, pozwalającej wnieść pozytywne przesłanie o Śląsku do światowego obie­gu kulturo­wego po­przez np. film fantasy o Skarbniku (i jego dzielnych wnukach!). Wtedy sami uwierzymy, że Górniczy Śląsk jest „cool”, a gry komputerowe i musicale na tym motywie wyrosną jak grzyby po deszczu.

Skarbnik Ślaskiego Biznesu

Pozostają jeszcze kwestie finansowe. Kto zapłaci za Skarbnika!?

Otóż Skarbnik – jako nazwa i postać – ma w sobie również wyjątkowy potencjał „grantobiorczy”. Wyobraźmy sobie śląski znak jakości „Skarbnik Śląskiego Biznesu”. Wielu przedsiębiorcom będzie zależało na podniesieniu moralnej, a przez to i handlowej czy marketingowej wartości postaci, z którą jego firma jakoś się zwiąże.

W przestrzeni kultury pojawi się miejsce dla biznesu, który otrzyma do odpłatnego wykorzystania postać Skarbnika. Będzie to przedmiotem dalszych dyskusji, bo najpierw musi powstać sto różnych wize­run­ków, spośród których wybierzemy Skarbnika Biznesu – znak śląskiej jakości.

To na razie tyle uwag. Jeżeli rzecz spotka się z zainteresowaniem „Karasola” – popracuję nad rozwinięciem tematu i może opublikowaniem tego w „Śląsku”.

Z pozdrowieniami

Andrzej Jarczewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz taką liczbę, by działanie było poprawne. *