Piotr Łoboda do pewnej młodej dziewczyny

Ani Maksym

… i znów inaczej, i znów inna forma postrzegania a może i rozumienia. nie ma już Susan Keysen, nie ma dramatu, a może nie ma i aktorki, nie ma sceny, a nawet widowni nie ma.
Teatr to jeszcze, czy już nie.
Specyficzne warunki w których pojawia się Anna Maksym burzy te teatralne oczekiwania.
Nie ma … nie ma … nie ma …
Jest młoda dziewczyna, którą boli to coś, co nie powinno, a jednak boli. Więc w naturalnym odruchu szuka ratunku, bo przecież boli …
Szuka tu, szuka tam, szuka gdzie indziej, i … i nie znajduje, nie znajduje, bo tego bólu nie rozumie ani lekarz profesjonalista, ani znachor, ani ci bliscy, ani ci dalecy, a może i sama nie rozumie … bo czuć wcale nie znaczy rozumieć, bo nawet zrozumienie dlaczego, wcale nie oznacza dlaczego jeszcze …


… więc boli…
… a jak boli, to trzeba się z kimś tym podzielić, sprzedać część tego komuś, ulżyć sobie może, albo nie, ale wtajemniczyć kogoś w ten ból może trzeba, może warto i w to niezrozumienie …
… no więc nie ma tego teatru, i nie ma tej strefy bezpieczeństwa pomiędzy sceną i widownią, więc się jest sam na sam z widzem, więc się nie gra, bo nie ma miejsca na grę, bo inne relacje już miedzy podmiotami.
Nie czas tutaj na grę, nie czas na aktorstwo – bo czas na opowieść, na najzwyklejszy przekaz do kogoś lub komuś, z którym się siedzi razem lub naprzeciw i się z nim gada, i tylko odpowiedzi nie ma, i tylko druga strona milczy … lecz czy na pewno milczy, czy czeka tylko na skończenie tego monologu pytania tłumiąc w sobie albo współczucie … czy czeka by doradzić może, by swoimi doświadczeniami się podzielić, czy bólem kiedyś tam, a może nie dawno też doświadczonym …
… no więc i z tym sobie poradziłaś, i chociaż go nie było, to jednak słyszałem ten dialog miedzy Tobą, a Tymi które siedziały obok Ciebie i przed, i choć milczały to Ich skupienie dialogiem właśnie było, i pytaniem i odpowiedzią jednocześnie – bo nie musiały nic mówić i na nic odpowiadać, by w tym dialogu udział brać, by podświadomie go rozumieć a może i czuć – One właśnie, a może tylko One …
… więc nie grałaś, nie przekazywałaś wyuczonego tekstu scenariusza – przekazałaś własny ból i własne jego postrzeganie i własne jego niezrozumienie …
… no więc poradziłaś sobie z tym, ale i z tą intymnością, która w sposób naturalny musiała się pojawić, ale przecie nie najważniejsza, a może w ogóle bez znaczenia, bo przecie gadałaś o bólu … o bólu – podkreślam …

… więc Ci się udało
… więc sobie poradziłaś

Spektakl „Aparat, który dała mi mama” na podstawie prozy Susam Keysen w wykonaniu Anny Maksym i reżyserii Dariusza Jezierskiego odbył się w ramach spotkania Klubu Twórców Górnośląskich „Karasol” w dniu 19 stycznia 2017 w Restauracji Park Szwajcaria w Gliwicach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz taką liczbę, by działanie było poprawne. *