Grzegorz Chudy o procesie twórczym

Czym jest proces twórczy? Ile godzin pracuje artysta? Gdzie pracuje? Czy ma swoje sekretne zwyczaje? Przesądy związane z twórczością artystyczną? Czy jest rzemieślnikiem – „wyrobnikiem sztuki”? Czy może wizjonerem?

Wbrew temu, co ogólnie się myśli proces twórczy nie jest samym rysowaniem czy malowaniem. Proces twórczy zaczyna się od próby wymyślenia obrazu – i z samego początku jest niczym innym jak gonitwą myśli i próbą zestawieniu kilku widoków w jeden, ale nie na kartce – tylko w swojej głowie. Bywa, że ta część jest najdłużej trwającą. Są obrazy, których wymyślenie zajęło rok, ale często zdarza się – jak w przypadku ilustracji, że tekst jest na tyle plastyczny, że obraz w wyobraźni tworzy się w jednej chwili. Wstępny i szkic i malowanie – to już sama przyjemność.

Nie maluję w plenerze. Lubię malować trzy, cztery obrazy jednocześnie, a praca plenerowa coś takiego wyklucza. Jednak nie można powiedzieć, że praca nie odbywa się na zewnątrz. Odbywa się – jednak narzędziem zamiast pędzla staje się aparat fotograficzny lub telefon. To najszybszy sposób szkicowania. Wiele postaci, które znalazły się na obrazach to nieświadomi niczego bohaterowie ze zdjęć zrobionych w podróży albo dzieciaki „ustrzelone” na placu zabaw. Mam czteroletnią córkę, więc szalejące bajtle z Nikiszowca same „pchają się” na papier do akwareli. Mam to szczęście, że od stycznia posiadam swoją własną pracownię w jednym z nikiszowieckich mieszkań. To wyjście z domu daje bardzo duży komfort.

Nie zaobserwowałem sekretnych zwyczajów ani przesądów. Na skutek malowania doszło jednak do jednego bardzo ciekawego uzależnienia. Nie mogę sobie wyobrazić machania pędzlem bez słuchania audiobooków. To ciekawe, że zupełnie inna część mózgu odpowiada za dobór kolorów, nakładanie warstw farby, tworzenie światłocieni; a inna za śledzenie skomplikowanej nieraz fabuły. Nie wiedzieć czemu najlepsze prace powstają przy kryminałach, głównie skandynawskich.

Oczywiście, cudownie byłoby być wizjonerem, którego prace komentowane są na łamach światowej pracy, a kolejki na wystawę są długie jak trzy boiska piłkarskie, jednak nie oszukujmy się – tak nie jest. Każdy artysta musi być rzemieślnikiem – nie widzę w tym niczego złego. Malowanie to taki sam proces jak szycie butów – ma swoje zasady, podstawy, których ktoś nauczy lub dojdzie się do nich samemu długą pracą. To rzemiosło, które daje nam zestaw konkretnych narzędzi, które przekształcą malarza w artystę. Wyrobnictwo? Też się zdarza. Czym bowiem innym są prace komercyjne, robione na zamówienie. Bycie artystą to brzmi dumnie, ale bycie głodującym artystą – w realnym życiu jest żałosne. Romantyczna artystyczna duma rodziny nie nakarmi. Myślę, że cały sekret tkwi w wyznaczeniu sobie pewnych granic, polegających chociażby na jasnym określeniu, że pewnych rzeczy nigdy nie namaluję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz taką liczbę, by działanie było poprawne. *