Godulowa saga – Jerzy Buczyński

Dość ładne to. Spokojnie napisane, bez wodotrysków, suspendów, retrospekcji czy też żonglowania innymi technikami, które mają powodować, że czytając książkę dostajemy większych wypieków na twarzy. Bez tej całej ekwilibrystyki, czasem denerwującej, bez magicznych mocy… Stop! Wróć! Magiczne moce są. Jest przecież Diabeł z Rudy albo Czarodziej z Rudy, bo tak nazywali Karola Godulę jego współcześni. Ale co tam z niego za diabeł? Oczywiście najlapiej przeczytać i samemu się dowiedzieć.
Historia leci swobodną, prostą opowieścią. Ale, że dobrze opowiedziana, to wciąga. No bo cóż takiego miał w sobie ten facet, jakie moce, że z pomocnika leśniczego przeistoczył się w najbogatszego przemysłowca na Śląsku w XIX wieku?
Co denerwuje podczas czytania? Zbytnie wyidealizowanie głównej postaci. No ale w końcu to nie jest naukowa biografia, tylko beletrystyka. Pan Jerzy ma prawo do własnej wizji.
Co się podoba? Dobre dialogi w języku śląskim. Wiem, o czym mówię, bo znam ten język. Czego za mało? Informacji o kontekście, otoczeniu w jakim Godula żył i działał. Ale czy to wada, czy zaleta, to już każdy musi indywidualnie ocenić.

Marian Kuś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz taką liczbę, by działanie było poprawne. *