Wybaczyć i nie zapomnieć? – Dzieci Hanyski

Wybaczyć krzywdy doznane a zapomnieć o nich to dwie różne sprawy.

Nie widzę powodu, żeby nie szukać prawdy.

Nie widzę powodu, żeby nie mówić prawdy.

Kto prawdy nie mówi, ten kłamie, ten dom swój stawią na wodzie lub na piasku, ten gówno kocha i smród wąchać każe, mówiąc, że spoglądać należy przed siebie – w przyszłość!

Bezpieczna przyszłość naszych dzieci, to rodzice nie ukrywający przed nimi prawdy – z takich czy innych powodów.

Żeby wybaczyć, trzeba wiedzieć, co się wybacza. Zamilczeć prawdę na zawsze, zapomnieć na śmierć, zniekształcić fakty, to się nie powiedzie, to się nie da.

Prawdy o krzywdach wyłażą po latach w kobiecych książkach o życiu strasznym w Kraiku Hulczyńskim, w mieście, nazwijmy to miastem, te Świętochłowice i okolice, we wsi górnośląskiej, bo Opole to też Śląsk Górne, też, a może przede wszystkim, bo na zawsze stolica Górnego Śląska.

Pisze Eva Tvarda, pisze Dominika Bara, pisze śp. Helena Buchner o krzywdach Górnoślązaczek.

Kobiety piszą – kobiety czytają. Kobiety czytają, myślą, milczą, mówią – mówią głośno i głośnie i głośniej i krzyczą. A kiedy kobiety krzyczą, to znaczy, że przebrała się miarka…

„Kto im dał prawo? Nikt im nie dał prawa do oszukiwania – mówi znajoma Polka po sześćdziesiątce. Wychowałam się tu. Tu wychowałam dzieci. Jestem stąd. Mieszkałam i chodziłam do szkoły na Śląsku, a czytając Hanyskę, dowiadywałam się, że nic nie wiedziałam o Śląsku, o sąsiadkach i ich matkach.”

„Qrwa, mówi moja koleżanka z klasy. Qrwa, nic nie wiedziałam. Chodziłam do szkoły, studiowałam, a teraz się okazuje, że mnie oszukiwali. Próbowali mi wmówić, że jestem gorsza, że moi ojcowie byli zbrodniarzami.”

Sąsiadka po 80. mówi: „Mialam dwanaście lat. Przyszedł taki z opaską na ramieniu i pistoletem. Zabrał ojca. Pobiegłam za nimi. Zapędzili ich w kolumnie na Zamkową w Katowicach, potem do hali targowej w Chorzowie, potem do lagru w Świętochłowicach. Przyszedł ktoś i powiedział nam, że widział gołego tatę w dole przysypanego wapnem.”

Postulują, żeby zapomnieć, żeby nie żyć przeszłością. Głupie gadanie – ludzie zawsze żyją przeszłością.

Tak, mówią: Nie można żyć przeszłością, to niby dlaczego żyć przeszłością zakłamaną.

Przeczytajcie Dziedzictwo Tvardej, Hanyskę i Dzieci Hanyski Buchnerowej (wydawnictwo Silesia Progress), Afy Bary (wydawnictwo: Narodowa Oficyna Śląska).

Żeby o Górnym Śląsku dyskutować, to trzeba czytać i czytać i czytać.

Wto czito, tego niy cyganiom.

No i idźcie do Teatru Korez na Mianujom mie Hanka. Tekst jest pana Alojzego Lysko. Gra Grażyna Bułka, reżyseria Mirosław Neinert, dźwięk Stanisław Szydło, obraz Grzegorz Chudy i inna robota Sergiusza Brożka

Buchner, Tvarda, Bara, Lysko, Bułka, Neinert, Szydło, Chudy, Brożek. Tak

Aleksander Lubina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz taką liczbę, by działanie było poprawne. *