Karasol na Youtube

Miło poinformować, że uruchomiliśmy kanał Klubu w serwisie Youtube.  Na początek proponujemy posłuchać i popatrzeć na „Mimry z mamrami” Pozostajemy przy nieustannej nadziei, że szybko pojawią się tam następne filmy, w związku z czym zapraszamy do przesyłania waszych materiałów, którymi chcieliby się państwo podzielić.
Karasol na Youtube
Mimry z mamrami 

Karasol kręci i po drugiej stronie (miły list i recenzja przy okazji setnego wpisu na stronie)

Witam Pana, p. Ginterze – i przesyłam serdeczne pozdrowienia z Adelajdy, w dalekiej Australii.
Najpierw powinienem się chyba przedstawić, a więc do roboty:
nazywam się Andrzej Jasiński – i jestem rodowitym katowiczaninem (z dawnego Osiedla Św. Ducha, czyli z bliskiego sąsiedztwa Załęża, gdzie zresztą dość często bywałem.) Zwykle w takich przypadkach ruszałem w drogę przez Chorzowską, wzdłuż huty Baildon ulicą Żelazną a potem przez most na Rawie – i odwiedzałem najczęściej albo znajomych na Gliwickiej, albo kino Apollo, albo też starą aptekę “Pod Orłem”, usytuowaną już dość daleko, po prawej stronie Gliwickiej idąc w stronę Hajduk. W rejon waszych familoków na Bocheńskiego raczej się nie zapuszczałem, bo chyba byłoby to już za duże ryzyko dla obcokrajowca z rejonu holcplacu przy kop. Gottwald.

Czytaj dalej Karasol kręci i po drugiej stronie (miły list i recenzja przy okazji setnego wpisu na stronie)

Aleksander Lubina pisze jak uczyć po śląsku

Uczymy się po śląsku

Wprowadzenie

To porady dla tych, którzy uważają, że dobra znajomość śląskiego jest potrzebna.

A potrzebna jest wszystkim, którzy chcą mówić o Ślązakach i Śląsku, o Górnoślązakach i o Górnym Śląsku. Owszem, można założyć, że da się mówić, pisać, wygłaszać sądy o Śląsku bez znajomości śląskiego. Głuchy o muzyce, ślepy o kolorach…

Zakładam, że chcesz się uczyć śląskiego, co więcej – że postanowiłeś się go nauczyć. Nie mów, że już umiesz. Może umiesz, może nie? Nikt nie umie tyle, żeby już nie mógł się nauczyć więcej i lepiej.

Zastanów się więc, czy chcesz się w to bawić? Jeśli tak, postaram się o dobrą zabawę. Nie będę cię uczył śląskiego. Będę pomocny przy uczeniu się. Wskażę ci sprawdzone techniki i metody uczenia się. Nie zobowiązuję się do wytyczenia jednej, właściwej i prawdziwej drogi. Pochwały i nagany innych osób mają zasadniczo tę sama wagę. Nic nie ważą. Moim celem, mam nadzieję naszym wspólnym, jest jedno: Byś z czasem rozumiał śląski, mówił, pisał i czytał w nim. Poznał i pojął świat i bliski i daleki zarazem – język, słownictwo, budowę, ducha. Chcę, żebyś nawiązywał kontakty osobiste, oglądał telewizję, słuchał radia, korzystał ze stron internetowych, blogów, portali i innych dobrodziejstw IT oraz bibliotek cyfrowych, żebyś rozumiał teksty piosenek i literatury pięknej, żebyś korzystał z śląskojęzycznej wiedzy i estetyki… Żebyś wyrobił sobie swoje własne zdanie.

Czytaj dalej Aleksander Lubina pisze jak uczyć po śląsku

Słowa niemodne

Och jakże kocham słowa które wyszły z mody
Na obcasach też staroświeckich
Delikatnie stapiając na lśniącej posadzce
Panie zawoalowane pachnące Soire de Paris
Zimą chowające ręce w mufce z karakuł
Ubrane w cenne pelisy
Panowie uchylający już dawno nie noszone
pilśniowe kapelusze
Ubrani w kamizelki getry a może kamasze
W domu w tużurku panie w pudermantlu
Puzdra wypełnione potpouri wspomnień
Sakwojaże pełne niespełnionych marzeń
Odstawione w komórce na strychu
Czekające na młode ręce i ciekawość
Dziewczyny szukającej skarbów z dawnych dni

Ileana Burdajewicz

 

Wojtej Szwiec zaprasza do Mikołowa na Preindustriadę

28.05 Miejska Placówka Muzealna i Śląski Ogród Botaniczny zapraszają na Preindustriadę przy wapiennikach. Jest to historyczna impreza poświęcona czasom sprzed rewolucji przemysłowej.

Preindustriada 2017

Mikołów- Mokre ul 15 grudnia obok Przedszkola nr 10.
12.00 -18.00

Na zwiedzających czekają dwa piece wapienne i kamieniołom z tarasem widokowym. Do dyspozycji będą przewodnicy, którzy opowiedzą o skarbach mokierskiej ziemi i Śląskiego Ogrodu Botanicznego, gdzie z okazji Dnia Dziecka czeka nas moc wrażeń, zabaw historycznych i ekologicznych.
Ponadto w programie zwiedzanie pieców wapiennych, średniowieczne przysmaki, dawne zabawy, rzemiosło i inne atrakcje. Czytaj dalej Wojtej Szwiec zaprasza do Mikołowa na Preindustriadę

Grzegorz Chudy o procesie twórczym

Czym jest proces twórczy? Ile godzin pracuje artysta? Gdzie pracuje? Czy ma swoje sekretne zwyczaje? Przesądy związane z twórczością artystyczną? Czy jest rzemieślnikiem – „wyrobnikiem sztuki”? Czy może wizjonerem?

Wbrew temu, co ogólnie się myśli proces twórczy nie jest samym rysowaniem czy malowaniem. Proces twórczy zaczyna się od próby wymyślenia obrazu – i z samego początku jest niczym innym jak gonitwą myśli i próbą zestawieniu kilku widoków w jeden, ale nie na kartce – tylko w swojej głowie. Bywa, że ta część jest najdłużej trwającą. Są obrazy, których wymyślenie zajęło rok, ale często zdarza się – jak w przypadku ilustracji, że tekst jest na tyle plastyczny, że obraz w wyobraźni tworzy się w jednej chwili. Wstępny i szkic i malowanie – to już sama przyjemność.

Nie maluję w plenerze. Lubię malować trzy, cztery obrazy jednocześnie, a praca plenerowa coś takiego wyklucza. Jednak nie można powiedzieć, że praca nie odbywa się na zewnątrz. Odbywa się – jednak narzędziem zamiast pędzla staje się aparat fotograficzny lub telefon. To najszybszy sposób szkicowania. Wiele postaci, które znalazły się na obrazach to nieświadomi niczego bohaterowie ze zdjęć zrobionych w podróży albo dzieciaki „ustrzelone” na placu zabaw. Mam czteroletnią córkę, więc szalejące bajtle z Nikiszowca same „pchają się” na papier do akwareli. Mam to szczęście, że od stycznia posiadam swoją własną pracownię w jednym z nikiszowieckich mieszkań. To wyjście z domu daje bardzo duży komfort.

Nie zaobserwowałem sekretnych zwyczajów ani przesądów. Na skutek malowania doszło jednak do jednego bardzo ciekawego uzależnienia. Nie mogę sobie wyobrazić machania pędzlem bez słuchania audiobooków. To ciekawe, że zupełnie inna część mózgu odpowiada za dobór kolorów, nakładanie warstw farby, tworzenie światłocieni; a inna za śledzenie skomplikowanej nieraz fabuły. Nie wiedzieć czemu najlepsze prace powstają przy kryminałach, głównie skandynawskich.

Oczywiście, cudownie byłoby być wizjonerem, którego prace komentowane są na łamach światowej pracy, a kolejki na wystawę są długie jak trzy boiska piłkarskie, jednak nie oszukujmy się – tak nie jest. Każdy artysta musi być rzemieślnikiem – nie widzę w tym niczego złego. Malowanie to taki sam proces jak szycie butów – ma swoje zasady, podstawy, których ktoś nauczy lub dojdzie się do nich samemu długą pracą. To rzemiosło, które daje nam zestaw konkretnych narzędzi, które przekształcą malarza w artystę. Wyrobnictwo? Też się zdarza. Czym bowiem innym są prace komercyjne, robione na zamówienie. Bycie artystą to brzmi dumnie, ale bycie głodującym artystą – w realnym życiu jest żałosne. Romantyczna artystyczna duma rodziny nie nakarmi. Myślę, że cały sekret tkwi w wyznaczeniu sobie pewnych granic, polegających chociażby na jasnym określeniu, że pewnych rzeczy nigdy nie namaluję.